fbpx
Artykuły

Czasem trzeba zrobić sobie przerwę.

Wracam po blisko rocznej przerwie w prowadzeniu bloga. Napisanie tego posta było dla mnie dużym wyzwaniem, wielokrotnie go kasowałam, pisałam od nowa i poprawiałam. Z natury nie jestem osobą, która dużo mówi o sobie, postanowiłam jednak pokrótce opisać swoją historię i potraktować to jako część terapii. Jeśli jesteś ciekaw co się ze mną działo przez ten czas, zapraszam do lektury. Być może to co napisałam przyniesie komuś coś dobrego, kto wie.

Depresja. Zdjęcie Volkana Olmeza z Unsplash
Zdjęcie Volkana Olmeza z Unsplash

Z czego wynikała przerwa w pisaniu bloga?

Złożył się na to szereg niezależnych od siebie życiowych zawirowań, w wyniku których w końcu dotarło do mnie jak jestem wewnętrznie wyczerpana. Zeszły rok miał być dla mnie przełomowy. Po 8 latach zrezygnowałam z bardzo stresującej i wyczerpującej psychicznie pracy w korporacji. Miałam wielkie plany rozwinięcia własnego biznesu. Kiedy emocje trochę opadły zaczęły się pojawiać pierwsze niepokojące objawy. Lekko obniżony nastrój, krótkotrwałe stany lękowe. Tłumaczyłam sobie to faktem, że po kilku latach pracy pod stałą presją, po prostu wszystko zaczyna ze mnie “wychodzić”. Tak mijały kolejne dni a ja zamiast nabierać siły czułam się coraz bardziej osłabiona. Stawałam się rozdrażniona, wszystko wyprowadzało mnie z równowagi, stres zamiast mijać nasilał się.

Depresja – moja stara znajoma.

Znałam ten stan doskonale bo 10 lat temu przeszłam coś podobnego, ale nie chciałam się przyznać, chyba najbardziej sama przed sobą, że znowu pogrążam się w depresji. Miałam wrażenie, że jak powiem to na głos to się rozpadnę. Byłam zmęczona, potwornie zmęczona. W tym czasie nastąpił też szereg bardzo trudnych sytuacji w życiu osobistym a mnie dopadł kompletnie paraliżujący wewnętrzny kryzys. Armagedon depresji w pełni się rozpoczął. Rozpacz przeplatała się ze stanami anhedonii. Nic nie sprawiało mi przyjemności, nie miałam na nic chęci. Nie byłam w stanie zrobić nic sensownego. Moja motywacja spadła na samo dno i tam sobie leżała razem z niezrealizowanymi planami. W zamian pojawiło się poczucie winy. Przecież powinnam działać, a cały czas stoję, a właściwie to już leżę, w miejscu.

Depresja

Dni mijały jeden za drugim i zlepiały się w jedną całość.

Każdy dzień był taki sam. Siłą zmuszałam się do wstania, ogarnięcia prostych czynności wokół siebie. Czasami po prostu zostawałam w łóżku. Co prawda parę razy nawet zmobilizowałam się do przygotowania jakiegoś dania na bloga ale już spisanie przepisu, zrobienie zdjęć i publikacja postu wydawały mi się niewyobrażalną udręką. Zresztą efekt na talerzu nigdy nie był dla mnie zadowalający. Z perspektywy czasu jak na to patrzę, wydaje mi się, że to były epizody łagodnej hipomanii.

Cierpiałam na bezsenność, rano nie mogłam się pozbierać. Jak już udało mi się zasnąć to męczyły mnie koszmary, budziłam się z paniką i galopującym sercem, próbując złapać oddech. Dniami i nocami wypłakiwałam morze łez. Kompletnie wypadłam ze swojego ustalonego porządku żywieniowego i treningowego, przez co waga poszła w dół, włosy zaczęły wychodzić mi garściami, pogorszyła się cera. Każde spojrzenie w lustro doprowadzało mnie do jeszcze większej rozpaczy. Zdawałam sobie sprawę, że wpadłam w jakąś okrutną spiralę a moją głowę otaczała czarna, gęsta mgła.

Depresja. Zdjęcie Ludde Lorentz z Unsplash
Zdjęcie Ludde Lorentz z Unsplash

„Wszystko jest dobrze.”

Na zewnątrz wciąż udawałam, że wszystko jest w miarę w porządku, wewnętrznie byłam wrakiem. Dzięki zakładaniu maski pod tytułem “wszystko jest ok” unikałam rad, których ludzie mają tendencję udzielać osobom w podobnym stanie. „Zmień otoczenie”, „kto da radę jak nie Ty” a generalnie to „weź się w garść, bo przecież nic takiego się nie dzieje”. Chyba prawdą jest, że jeżeli nie doświadczy się tego na własnej skórze ciężko jest zrozumieć czym tak naprawdę jest stan depresji. To przecież nie jest tak, że ja chciałam siedzieć i nic nie robić. Wręcz przeciwnie! Jakby tylko ktoś mnie uwolnił od obezwładniającego zmęczenia, ociężałego ciała, pożerającej pustki i poczucia winy to mogłabym przenosić góry! Jednak zakładanie maski to miecz obosieczny. Nikt nie wie co się z tobą dzieje, a tak naprawdę desperacko potrzebujesz pomocy.

Depresja. Zdjęcie Sharon McCutcheon z Unsplash
Zdjęcie Sharon McCutcheon z Unsplash

Nic nie dzieje się przez przypadek.

Wtedy zrozumiałam, że dłużej sama nie dam sobie rady, że potrzebuję wyrzucić z siebie wszystko, że jestem gotowa i chcę poprosić o pomoc. Może to co teraz napiszę zabrzmi naiwnie, ale mam takie wrażenie, że kiedy czegoś szczerze pragniemy, wszechświat zaczyna działać na naszą korzyść. Niemalże natychmiast stanął na mojej drodze ktoś, kto pozwolił mi się otworzyć. Wysłuchał mojej historii, otoczył przyjacielskim, bezpiecznym ramieniem jak ciepłym szalem i do dziś wspiera mnie w zmaganiach z samą sobą. 

Depresja. Zdjęcie Cristiana Escobara z Unsplash
Zdjęcie Cristiana Escobara z Unsplash

Droga do wewnętrznej harmonii

Czułam, że muszę skupić się na poszukiwaniu wewnętrznego spokoju i na powrocie do równowagi. Wiedziałam, że nie chcę sięgać po środki farmaceutyczne, chociaż kilka lat temu pomogły mi wyciągnąć się z dołka. Kilka razy w trudnych chwilach zastanawiałam się, czy nie skierować swoich kroków do psychiatry. Zaufałam jednak naturze i udało mi się zastąpić tabletki ziołowymi miksturami, które uspokoiły moje nerwy i umożliwiły spokojniejszy sen. Zaczęłam terapeutyczną pracę nad sobą.

Teraz w moim procesie powrotu do harmonii korzystam z wiedzy zdobytej podczas studiów ale też czytam dużo książek i blogów, słucham podcastów i oglądam filmy na YouTubie. Czerpię dużo od osób, które mają wiedzę w tym temacie ze względu na wykształcenie lub doświadczenie. Staram się stronić od tego co złe, przygnębiające i pogrążające. Zaczęłam patrzeć w głąb siebie, uważnie słuchać swojego ciała i obserwować swoje myśli. Wielokrotnie się potykam, ląduję na kolanach ale z każdym dniem coraz więcej zaczynam rozumieć i coraz łatwiej mi się podnosić. Dostrzegam, jakimi błędnymi mechanizmami i osobistymi schematami rządzi się mój umysł.

Koniec świata jednak nie nastąpił.

Dzisiaj, po kilku miesiącach walki o siebie wiem, ze każdy kryzys można potraktować jako początek czegoś nowego. Doszłam do ściany i dzięki temu na nowo zaczęłam poznawać siebie i postanowiłam zacząć żyć inaczej, lepiej, po swojemu. Odnajdywanie siebie to długotrwały proces. Jestem dopiero na początku tej drogi i powoli odzyskuję zaufanie do własnych umiejętności i kompetencji. Zrozumiałam, że chcąc nadać sens swojemu życiu, trzeba przede wszystkim poszukać go w sobie.

Uświadomiłam sobie, że nie ma uzasadnienia obarczanie otaczającego mnie świata moją potrzebą szczęścia. Nie da mi go nikt, jeśli sama sobie go nie stworzę. To także nie moje zadanie, żeby za wszelką cenę uszczęśliwiać innych. Jedyne co mogę zrobić to zapewnić komuś bliskiemu sprzyjające warunki do szczęścia, reszta należy do tej osoby. Może komuś się to wydać oczywiste, może też ktoś uzna to za bzdury. Nie twierdzę, że mam świetną receptę dla każdego, jedynie, że znalazłam sposób na siebie i na to jak okiełznać mój własny mózg. :)

Jesienne eko maliny.
Ostatni w tym roku zbiór jesiennych, eko malin w nieodpowiednim obuwiu :)

Co dalej?

Niektórzy z Was już zauważyli drobne zmiany jakie nastąpiły na blogu podczas mojej nieaktywności. Jedną z nich jest zmiana nazwy na My food therapy, która bardziej odzwierciedla ideę bloga związaną ze świadomym, zdrowym odżywianiem. W związku z tym, zmienił się również adres strony, nazwa fanpage’a na Facebooku, Instagramie i Pintereście. Blog będzie funkcjonował zarówno pod starym jak i nowym adresem jeszcze do końca roku.

Nie obiecuję, że teraz nastąpi kompletna rewolucja i nagle nowe posty zaczną się pojawiać jak grzyby po deszczu. Postaram się jednak z całych sił, aby wpisy zaczęły się pojawiać w miarę szybko i z coraz większą regularnością. Wracam też powoli do realizacji planów biznesowych porzuconych na początku roku i mam nadzieję, że uda mi się wszystko ze sobą pogodzić.

To już wszystko na teraz. Jeśli komuś się udało przebrnąć przez potok moich słów to bardzo się cieszę i jestem wdzięczna za poświęconą uwagę. :) Wkrótce znowu coś napiszę, tym razem już w temacie bloga.

Miłego dnia! :)

Dodaj komentarz

  Zapisz się aby otrzymywać powiadomienia o nowych komentarzach  
najnowszy najstarszy najwyżej oceniany
Powiadom o
D
Gość
D

Powodzenia Feniksie … :)

Udostępnij26
Przypnij
Tweetnij